środa, 8 lutego 2012

pnkb - Nie mogłem Ci pomóc




I feel like there is no need for conversation
I wonder if the things I did were just to be different
I would rather reveal myself than my situation
I wonder if the things I did were just to be different

1.
Nie mogłem Jej pomóc i mam krew na rękach
Strach to był powód choć sobie wmawiam, że nie pękam
Skąd ona jest? No skąd? Nie pamiętam
Mogę ją zmyć, a i tak pozostanie nietknięta
Przecież wiesz nie mogłem Ci pomóc daruj, proszę
Wybaczysz mi a potem wiem, że tego nie zniosę
Paraliżujący strach muska moje serce teraz
Nieraz Żałuję, że zgrywałem bohatera
Nie mogłem Ci pomóc, choć mogłem ty wiesz to
Tak bardzo się boję co dalej i co z resztą
Jak ja temu podołam jak stawię temu czoła
Chyba schowam się przed światem i w samotności skonam
Nie mogłem Ci pomóc i nie mogę w lustro patrzeć
Widząc samego siebie jako parszywego zdrajcę
Zawiodłem Cię i wiem, że cierpisz tak mocno
Płaczę razem z Tobą. Przepraszam Cię Polsko

Ref.
I feel like there is no need for conversation
I wonder if the things I did were just to be different
I would rather reveal myself than my situation
I wonder if the things I did were just to be different

2.
Chciałem być inny, ale nie chciałem być winny
Chcę z Tobą pogadać, ale mi głupio. Jestem dziecinny
Żyłem szybko często zdając się na twoją łaskę
Dziś jestem tylko cieniem, a i tak czuję, że gasnę
Nie mogłem Ci pomóc, Ty mi tego nie mówiłaś
Ja byłem pasywny, Ty mnie nieraz podnosiłaś
Padałem nisko nie mogąc odbić się od dna
Ty byłaś moim ramieniem nigdy nie dając mi w twarz
''Nie mogłem Ci pomóc!'' w zeszycie napisane
Oddałaś się komuś a ten ktoś całkiem nie skrycie raczej
Zdradził Cię aby samemu znaleźć się na szczycie marzeń
Nie znalazł się na nim, raczej spadł - życie ma wiele znaczeń
Chciałem Ci pomóc, lecz nie mogłem -- to proste
Jestem patriotą, ale pochłonął mnie postęp
Pochłonął i Ciebie bo we mnie masz truciznę
Już za późno. Zabiłem swoją Ojczyznę

Ref.
I feel like there is no need for conversation
I wonder if the things I did were just to be different
I would rather reveal myself than my situation
I wonder if the things I did were just to be different

3.
Pomóc - Nie wiedziałem jakie jest to trudne i
Nie wiedziałem też jakie to jest obłudne wiesz
Wzmagałem się z tym co jest bez wątpienia brudne
Z sobą, z tym co we mnie jest paskudne...spadł deszcz

I choć nie chcę tego to modlę się do nieba
Tam gdzie poszarzały beton pochować mnie trzeba
Niech zabiorą nagrobki, epitafia i krzyże
Nie chcę by ktoś poznał moje prawdziwe oblicze

Nie chcę ciepłych słów to do mnie nie przemawia
Do was też i do niej wiesz szczególnie w chwilach bezprawia
Mimo tego Ona mówi do mnie: Proszę! Wstawaj!
Jesteś mi potrzebny, więc się nie poddawaj!

Przecież nie mogłem Ci pomóc - To nic, dasz radę
Przecież Cię zdradziłem -- Wybaczam Ci twą zdradę
Jak mam Cię ratować? -- Przecież nie muszę tłumaczyć.
Bądź po prostu przy mnie. To wiele dla mnie znaczy.

Ref.
I feel like there is no need for conversation
I wonder if the things I did were just to be different
I would rather reveal myself than my situation
I wonder if the things I did were just to be different

wtorek, 7 lutego 2012

Pamięć o żołnierzach z Westerplatte




Pamiętamy o was.Trzy zasady które ceniliście:

-Bóg
-Honor
-Ojczyzna.

Niech ten znicz pamięci  płonie i nie pozwólmy żeby zgasła pamięci o nich !!!!


Chwała Obrońcom i bohaterom Westerplatte!!! Pamiętamy !!!


Nie pozwolimy o was zapomnieć niech pamięć o waszym bohaterstwie trwa wiecznie!!!

Niektóre ordery z okresu II wojny światowej






Ordery dla obrońców Westerplatte w 1939r.










Order Orła Białego


KRZYŻ KOMANDORSKI Z GWIAZDĄ ORDERU ODRODZENIA  Polski

Ordery komandorskie odrodzenia Polski

Westerplatte


Obrona 1939r.
W okresie międzywojennym na Westerplatte znajdowała się polska Wojskowa Składnica Tranzytowa. Zgodnie z postanowieniami Ligi Narodów z 9 XII 1925 Polska uzyskała prawo do stacjonowania na terenie Wolnego Miasta Gdańska oddziału wartowniczego w sile 88 żołnierzy (2 oficerów, 20 podoficerów i 66 szeregowców). 31 XII 1925 Polska przejęła teren Westerplatte. W 1939 wobec zaostrzenia się stosunków niemiecko-polskich, załogę Westerplatte wzmocniono o 94 żołnierzy (w tym 3 oficerów i 1 lekarza) i wyposażono w broń piechoty: 4 moździerze; 2 działka ppanc. 37 mm i działo piechoty 75 mm oraz 16 CKM (ciężkich karabinów maszynowych), 17 RKM (ręcznych karbinów maszynowych) i 8 LKM (lekkich karabinów maszynowych); 160 karabinów, 40 pistoletów, ok. 1000 granatów. Dowódcą garnizonu został mjr Henryk Sucharski, a jego zastępcą kpt. F. Dąbrowski. Na Westerplatte znajdowało się 5 betonowych wartowni i przystosowane do obrony koszary. W sierpniu zostały zbudowane umocnienia polowe.
Wpis w kalendarzu z datą 31 sierpnia 1939 roku, jakby proroczo, mówił: „Pamiętaj, że jesteśmy strażnikami ujścia Wisły„.
25 VIII 1939 przybył do Gdańska pod pretekstem „wizyty kurtuazyjnej” niemiecki pancernik szkoleniowy „Schleswig-Holstein”. 1 września o godzinie 4.47 dowódca okrętu komandor Gustav Kleikamp wydał rozkaz otwarcia ognia. W następnej minucie, co precyzyjnie zanotowano w dzienniku bojowym okrętu, padła pierwsza salwa w kierunku Westerplatte. Później uznana za pierwsze strzały Drugiej Wojny Światowej.
„4.45 – szturm na Westerplatte. Ogień z pancernika. Pierwsi ranni i zabici. Rozbicie działa (26 strzałów).” – zanotował pod datą pierwszego września dowódca załogi Westerplatte major Henryk Sucharski.
Pół godziny wcześniej polską załogę Wojskowej Składnicy Transportowej poderwał wystrzał z pistoletu. Na lądzie byli już niemieccy żołnierze z kompanii szturmowej, od tygodnia ukrywający się pod pokładem pancernika. Po ostrzale z pancernika Niemcy zaatakowali z lądu. Sądzili, że na Westerplatte nie ma już żywych. Polacy pozwolili im podejść na odległość strzału. W czasie kontrataku zginęła ponad połowa żołnierzy z doborowej kompanii szturmowej pancernika „Schleswig-Holstein”. Niemcy wycofali się.
W pamiętniku jednego z niemieckich marynarzy czytamy – „Jesteśmy zaskoczeni dzielnością Polaków. Walczą jak lwy. Generał Eberhardt uważa, że nawet trzy kompanie nie dadzą im rady. Potrzebujemy wsparcia z powietrza„. Przeciwko obrońcom Westerplatte Niemcy wysyłali 60 samolotów. „Detonacja za detonacją jak uderzenia w gigantyczny bęben, którym jest Westerplatte” – zanotował niemiecki korespondent wojenny Hugo Landgraf. „Westerplatte, broni się nadal” – podało polskie radio.
Major Henryk Sucharski pod datą 7 września zanotował: „4.30 – 7.30 ostatnie ostrzeliwanie Westerplatte. Zniszczenie wartowni. Następnie silne półtora godzinne natarcie. Odparte. Decyzja poddania się i między 10 a 11 oddanie Westerplatte. Uznanie, iż pada od nieprzyjaciela. Przekazanie Westerplatte. Gratulacje od generała Eberhardta i dowódcy ‘Schleswig-Holsteina’. Następnie transport do Langfuhr.” Przez tydzień „Schleswig-Holstein” wystrzelił na Westerplatte 260 ton amunicji. Zginęło 15 Polaków, 50 zostało rannych. Straty niemieckie to prawie 400 zabitych.
Światowa prasa, pisząc o walkach na Westerplatte, w patetycznych słowach składała hołd polskim żołnierzom. Nawet oficjalne źródła niemieckie, bezpośrednio po kapitulacji Westerplatte, nie szczędziły słów uznania jego obrońcom. Radio Berlin informowało, że polskiemu dowódcy pozostawiono szablę w uznaniu dla zaciętego oporu załogi. Już jednak kilka dni później niemieckie ministerstwo propagandy zakazało publikowania zdjęcia majora Sucharskiego i zabroniło używania słowa „dzielni” w odniesieniu do Polaków.
1 września major Sucharski napisał do siostry list. „Wojny jeszcze nie ma. Zanosi się na nią, ale czy wybuchnie to jeszcze nie wiadomo. Jeśli jednak będzie, to przecież na pewno i wy o tem dobrze wiecie, że bić się i wygrać ją musimy, a po niej – da Bóg – doczekamy się dopiero na pewno spokojnych czasów„.
Nie przypuszczał, że tzw. „spokojne czasy” nastaną dopiero za 6 lat i że wojna zmieni oblicze Europy.
Łącznie w walkach o Westerplatte wzięło udział około 3400 żołnierzy niemieckich wyposażonych w 65 dział różnego kalibru i ponad 100 karabinów maszynowych, lekkie moździerze oraz miotacze ognia. Polacy mieli się bronić przez 12 godzin, a wytrwali siedem dni; 7 IX, o godz. 10.15, bohaterska załoga Westerplatte skapitulowała.
Po II wojnie, mimo licznych zmian nazewniczych, nazwę Westerplatte pozostawiono w historycznej postaci – dla upamiętnienia bohaterstwa polskiej załogi. Począwszy od 9 października 1966 r. każdy statek wpływający do portu gdańskiego zobowiązany jest opuścić banderę przed mijanym po lewej burcie monumentalnym pomnikiem z granitowych bloków – zbudowanym w hołdzie obrońcom Westerplatte.

OBRONA

Obrona Westerplatte przez polskich żołnierzy stałą się legendą kampanii wrześniowej. Jesienią 1925 roku Polacy przejęli do własnego użytku teren Westerplatte - składnicy amunicji w porcie gdańskim. Zagrożenie ze strony niemieckiej spowodowało, iż załogę Składnicy wzmocniono do 182 ludzi. Dowództwo nad tym małym oddziałem objął mjr Henryk Sucharski. Obrońcy mieli do swojej dyspozycji niewielki obszar ziemi, na którym mogli się bronić. Wyposażeni byli w 4 moździerze i 3 działa małego kalibru. Gdy 1 września 1939 roku o godz. 4:45 niemiecki pancernik "Schleswig-Holstein" rozpoczął ostrzeliwanie Westerplatte, symbolicznie dał początek II wojnie światowej. Kilka dni wcześniej przypłynął do Gdańska z "kurtuazyjną wizytą". Składnica stała się zatem pierwszym celem niemieckim, mimo iż w kilku punktach granicznych ofensywę rozpoczęto kilkanaście minut wcześniej. 18 dział pancernika umilkło dopiero wtedy, gdy przeniósł się on w inny rejon, aby ostrzeliwać Hel, znacznie ważniejszy dla Niemców. Jednocześnie przypuścili oni szturm lądowy. Pierwszym punktem oporu została placówka "Prom", którą dowodził Leon Pająk. Polacy pozwolili zbliżyć się Niemcom na możliwie bliską odległość, po czym otworzyli ogień ze swoich karabinów maszynowych. Nieprzygotowani na tak skuteczną obronę Niemcy, zmuszani byli do wycofania się, zostawiając za sobą wielu zabitych i rannych. Również innym placówkom udało się przetrzymać pierwszy atak. "Schleswig-Holstein" podpłynął teraz na odległość zaledwie 500 metrów i zaczął razić Składnicę ogniem swoich dział. Po 28 strzałach zamilkło działo obrońców. 1 września zameldowano o pierwszych stratach. Zginęli st. sierż. Wojciech Najsarek, kpr. Kowalczyk, st. leg. Ziemba oraz strzelec Bronisław Uss. W dniu tym Niemcy trzykrotnie podejmowali się przeprowadzenia ataku, lecz wszystkie zakończyły się niepowodzeniem. Początkowo placówka miała wytrzymać 12 godzin, aż do nadejścia wsparcia. Taki był plan Naczelnego Dowództwa, który i tak uznawano za optymistyczny, wziąwszy pod uwagę nikłość załogi Westerplatte. Liczono jednak na to, iż uda się przeprowadzić ofensywę pomocniczą, która oswobodzi zamkniętych w okrążeniu żołnierzy. To już był skrajny optymizm. Realia początku wojny, który zdecydowanie był na korzyść Niemców, zmusiły Polaków do trwania na pozycjach znacznie dłużej niż wspomniane 12 godzin. Od 2 września na Westerplatte dowodził faktycznie kpt. Franciszek Dąbrowski, który będąc zastępcą Sucharskiego, zmienił go na stanowisku. Dotychczasowy dowódca przeszedł głębokie załamanie nerwowe, przez co nie mógł stać na czele oddziałów broniących placówki. Z czasem zaczął siać niebezpieczny defetyzm wśród kolegów, z czym wiązała się historia dotycząca odizolowania Sucharskiego od reszty załogi. Tego samego dnia Niemcy ponawiają ataki lądowe. Mimo to żołnierze polscy wytrzymują natarcie. Dramat rozpoczął się około godz. 17, gdy nad Westerplatte nadleciały niemieckie bombowce. Obrońcy usłyszeli przeraźliwy gwizd kilkudziesięciu samolotów Luftwaffe, które zrzuciły swój śmiercionośny ładunek, obracając w gruzy wartownię nr 5. Straty tego dnia wyniosły 9 zabitych i wielu rannych. Wieczorem niemieckie oddziały jeszcze raz próbują wedrzeć się do placówki. I tym razem górą jest polska załoga. Mjr Sucharski rozkazuje zniszczyć dokumenty przechowywane na Westerplatte. Przybywa rannych. Lekarz placówki, kpt. Mieczysław Słaby, ma coraz mniej środków, którymi mógłby leczyć i ratować żołnierzy. Mimo to warszawski spiker nadal nadaje komunikat: "Westerplatte broni się nadal". W kolejnych dniach Niemcy za wszelką cenę usiłują zdobyć placówkę. Irytuje ich, iż tak wątły oddział odpiera ataki kilkunastokrotnie przeważającego wroga. 5 września Sucharski zwołuje naradę dowódców, na której postanowiono trwać na stanowiskach (szczególnie kpt. Franciszek Dąbrowski był chętny do walki). Według niektórych relacji szlochający Sucharski prosił o poddanie Westerplatte. Byłby to akt wyjątkowego defetyzmu w szeregach obrońców. Dąbrowski prawdopodobnie zagroził, że jeśli major nie przestanie namawiać żołnierzy do kapitulacji, rozkaże go aresztować. Mimo to Sucharski nadal pozostawał faktycznym dowódcą obrony, a co za tym idzie zwierzchnikiem Dąbrowskiego, który winien mu był posłuszeństwo, niezależnie od warunków bojowych. Istnieją relacje, które przekazują, iż Sucharski faktycznie na krótko znalazł się "pod kluczem", co miało być akcją co bardziej bojowo nastawionych obrońców Składnicy. Rankiem 7 września szaleńczy szturm niemiecki dociera niemalże do centrum placówki. Bohaterstwo obrońców jeszcze raz pozwala na odrzucenie Niemców w tył. Mimo iż żołnierze cały czas są zorganizowanym oddziałem i skutecznie stawiają opór wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi, ich zmagania muszą zostać zakończone. Na skutek wyczerpania amunicji oraz fatalnej sytuacji sanitarnej mjr Sucharski decyduje się poddać placówkę. Także tutaj pojawiają się pewne rozbieżności dotyczące poddania Westerplatte - być może była to samowolna inicjatywa Sucharskiego. Po wojnie lansowano go na bohatera, a mit nieustępliwego dowódcy przetrwał wiele lat. Dopiero dzisiaj postać Sucharskiego zostaje odbrązowiona, wbrew temu, co mówiła komunistyczna propaganda.
Polacy skorzystali z możliwości honorowej kapitulacji, nie było to ujmą na ich honorze. Walczyli dopóki mogli, dalszy opór byłby pewną śmiercią. W dowód uznania gen. Eberhardt, kierujący niemieckim natarciem, pozwala Sucharskiemu zachować oficerską szablę, co jest pewnym symbolem bohaterstwa żołnierza Wojska Polskiego. Polskie straty wynoszą 15 zabitych oraz 50 rannych. Niemcy stracili ok. 400 zabitych, co było ogromnym wyczynem polskich obrońców. Mieli bronić się 12 godzin, utrzymali się aż 7 dni, budując wokół siebie mit nieustępliwości i bohaterstwa polskiego żołnierza. Stali się symbolem Wojska Polskiego, które zawsze walczy do końca. Mit Polaków na Westerplatte szybko został rozpowszechniony. Niebagatelne znaczenie na tym polu miały audycje Polskiego Radia na bieżąco informującego o wydarzeniach w placówce. Drugim elementem budowania legendy była wiersz napisany przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, jeszcze w trakcie trwania kampanii wrześniowej. Warto przytoczyć jego słowa, , mit poszedł w świat, mit o żołnierzach z Westerplatte, którzy "czwórkami do nieba szli".
Córka kapitana Franciszka Dąbrowskiego Elżbieta Dąbrowska – Hojka, zgromadziła wiele dowodów, że to kapitan Franciszek Dąbrowski we wrześniu 1939 roku dowodził obroną Westerplatte.
„Jest bardzo stara, najprawdopodobniej w stylu Księstwa Warszawskiego” – mówi , trzymając w ręce małą srebrną łyżeczkę – Elżbieta Hojka, córka kapitana Franciszka Dąbrowskiego. Kiedyś była pozłacana, ale złoto już dawno się wytarło. W naszym domu pojawiła się dopiero po wojnie, wraz z całym kompletem łyżeczek, broszek, pierścionków i innych kosztowności. Wszystkie należały do mojej babci wywiezionej na początku wojny „gdzieś” do Związku Radzieckiego. Dziadkowie mieszkali w Stanisławowie, byli tam jedną z najbardziej znanych rodzin wojskowych wyższej rangi. W tym pięknym kresowym mieście, generałów można było policzyć na palcach jednej ręki i pewnie by tych palców jeszcze zostało. Dziadek Romuald generał brygady okazale prezentował się „przy orderach”. Najważniejsze ordery „zapracował” po wstąpieniu do Wojska Polskiego w 1920 roku, na frontach wojny polsko-bolszewickiej. Czterokrotnie odznaczono go wówczas Krzyżem Walecznych, został też kawalerem Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari. Życiorys mojego dziadka drukowany był w „Polsce Zbrojnej”. Kiedy patrzę na fotografię mojej babci Elizabeth, czyli Elżbiety z Broulików, córki Leopoldyny von Schweda, to trudno nie przyznać, że tak dostojnie prezentujaca się kobieta nie mogła nie zwracać na siebie uwagi w każdej sytuacji, a cóż dopiero gdy szła z dziadkiem, po lewej jego ręce, żeby prawą mógł odpowiadać salutującym – bez przerwy, jak to w mieście garnizonowym – wojskowym. O tym jak wyglądał przed wojną Stanisławów, nie można było przeczytać w książkach, czy w podręcznikach szkolnych. Zmieniono miastu nazwę na Iwano-Frankowsk. O swoich rodzicach ojciec mało opowiadał. Może nie chciał, abym chwaliła się w szkole dziadkiem, przedwojennym generałem? I babcią z rodziny szlachetnie urodzonych z tym „von” przed nazwiskiem? Pięciopokojowym mieszkaniem dziadków w Stanisławowie? I to wówczas, gdy w Krakowie naszej czteroosobowej rodzinie wannę zastępowała poobijana miednica w kącie pokoju… W niektórych książkach podają, że dziadek zmarł w 1938 roku, ale faktycznie został aresztowany przez NKWD we wrześniu 1939 roku, o czym autorzy bali się napisać. Ta niepozorna łyżeczka, która cudem wróciła z wywózki do Kazachstanui sygnet rodowy, ten sam który widać wyraźnie na palcu ojca na jednym ze zdjęć z kapitulacji Westerplatte, ro wszystko co po wojnie zostało z majątku Dąbrowskich.
Po zakończeniu wojny wielu westerplatczyków rozmawiało z dziennikarzami, lub pisarzami. Różne opinie wygłaszali jedni koledzy o innych. Krytykowali brak odwagi, wytykali pozostawienie rannego bez pomocy, ale żaden nie zająknął się nawet na temat obecności bodaj jednej kobiety w koszarach czy na którejś z placówek. Jak potraktować zatem podaną 8 września 1939 roku w „Danziger Neueste Nachrichten” przez Fritza Jaenitzkego informację o jeńcach – kobietach wśród kapitulującej załogi Westerplatte? Takich „pomysłów” mających uatrakcyjnić książki, czy artykuły, nigdy nie brakowało. Całego zamieszania na temat obrony Westerplatte wywołała książka Melchiora Wańkowicza „Westerplatte”, w której autor powtarza plotkę, opowiadaną przez strażników więziennych w Gdańsku. Zaśmiewali się z „dowcipu” polskiej załogi, że wywiesiła białą flagę, a gdy niemieccy dostojnicy ruszyli w stronę niby kapitulujących Polaków, flaga zniknęła, a zagrały karabiny maszynowe. Wańkowicz wprawdzie komentuje tę informację jako niewiarygodną, jednak zapomina dodać w komentarzu, że za podobny „numer” po kapitulacji polscy żołnierze zapłaciliby życiem, a nie wysłaniem do stalagów, czy oflagów. Błędów i zmyśleń nie ustrzegło się wielu polskich autorów. Sporo naliczono ich u Wańkowicza. Oprócz wspomnianego wyżej „dowcipu” z białą flagą w jego książce doliczono się trzydziestu innych. Skrytykowany pisarz nie chciał ich prostować, zasłaniając się, że pisał to co usłyszał od majora Sucharskiego we Włoszech w 1945 roku.
W wydanej w NRD w ogromnym nakładzie broszurze Hansa Haggego „Westerplatte” autor podkreśla, że obrońcy narzekają na polski rząd i dowództwo, które nie zdecydowało się na wyrażenie zgody, aby atakowanej przez hitlerowców Polsce pomogła Armia Czerwona.
Bezsporne jest, że komendantem, a więc i dowódcą WST (Wojskowa Składnica Tranzytowa) na Westerplatte był major Sucharski, natomiast obroną WST dowodził kapitan Franciszek Dąbrowski. Ale faktycznie to Sucharski – co widać na publikowanym wielokrotnie zdjęciu – poszedł, żeby poddać Westerplatte.
Kto naprawdę dowodził obroną Westerplatte we wrześniu 1939 roku?
- Obronę rozpoczął major Henryk Sucharski, 2 września dowodzenie przejął kapitan Franciszek Dąbrowski, który kierował walką do 6 września – mówi w wywiadzie opublikowanym na łamach „Dziennika Polskiego” we wrześniu 2008 roku Mariusz Borowiak, - 7 września placówkę poddał Sucharski. A zatem Sucharski rozpoczął i zakończył obronę.
- Do zmiany dowództwa w dniu 2 września doszło w dramatycznych okolicznościach…
Tego dnia wieczorem Niemcy zorganizowali ciężki nalot lotniczy na półwysep. Prawie sześćdziesiąt samolotów bombardowało składnicę przez pół godziny, niszcząc wartownię i koszary. Pod wpływem nalotu i strat jakie wywołał major Sucharski przeżył załamanie nerwowe i uznał, że należy się poddać. Wydał rozkaz spalenia dokumentów i szyfrów, a następnie kazał wywiesić białą flagę na dachu koszar. Gdy dowiedział się o tym zastępca majora Henryka Sucharskiego kapitan Franciszek Dąbrowski, natychmiast rozkazał zdjąć flagę, a majorowi zakomunikował, że nie ma mowy o kapitulacji. Sucharski zareagował ogromny wzburzeniem, które przerodziło się w atak epilepsji. Wezwano lekarza składnicy kapitana Słabego, który zaaplikował dowódcy środki uspokajające i przywiązał do łóżka. Od tego momentu obroną kierował de facto kapitan Franciszek Dąbrowski. Sucharski był w apatii, wielokrotnie powtarzając, że walka nie ma sensu i należy się poddać.

Znicz pamięci dla obrońców Westerplatte!!




Wieczna cześć i chwała poległym niezwyciężonym


Wieczna cześć i chwała poległym niezwyciężonym!!!






Pamiętamy co zrobiliście Dla Polski i nigdy nie zapomnimy waszej walki o kraj!!!